24 lut 2015

539. Stare grzechy mają długie cienie

Adres: http://police-time-kaka-saku.blog.pl/
Autor: Kakasz
Kategorie: Rzeczywistość, SakuKaka
Opis: Kiedy jesteś stróżem prawa poświęcasz się swojej pracy w całości bo wiesz, że od tego jak czuwasz zależy życie wielu osób.
Rozwiązywanie spraw nigdy nie jest łatwe, zwłaszcza gdy na głowie masz wiele obowiązków, ale czy którakolwiek zbrodnia ma prawo pozostać nierozwiązaną? Czy bezimienne zwłoki, na które być może ktoś czeka mają być porzucone, odepchnięte w niepamięć?
Serdecznie zapraszam do odwiedzin Tokijskiego wydziału kryminalnego, poznania jego pracowników, ich rozterek, perypetii i romansów!

23 lut 2015

538. Wiesz, zdaje się, że zatraciliśmy swoje dusze...

Adres: http://teoria-przypadku.blogspot.com/
Autor: Cień.
Kategoria: Rzeczywistość, Akatsuki, Naruto OC, szkolne
Opis: Spotykają się po latach. Przypadek? Być może. Oboje zgodnie jednak starają się udawać, że nie znają tego drugiego. Nie jest to jednak takie proste, gdyż okazuje się, że mają więcej wspólnych znajomych niżby sobie tego życzyli. Doprowadza to do niechcianych spotkań i niedomówień, które coraz ciężej wyjaśnić.
Słowa rzucone w przeszłości coraz bardziej dają o sobie znać. A skrywane tajemnice chcą wyjrzeć na światło dzienne.

22 lut 2015

Nowe Rozdziały


Rozdział 36
- Gdzie ja jestem? - pytam po chwili, bo choć zadawałam to pytanie już wielokrotnie, ciągle nie usłyszałam na nie odpowiedzi. Mężczyzna nadal nie ma zamiaru jej udzielić, łączy tylko dłonie na wysokości dziwnie znajomej twarzy i przypatruje mi się badawczo, jakby ciekawy mojej reakcji. - Zostałam ranna w trakcie walki? Dlatego tu jestem? Co z Hidanem i Kakazu? Złapali jinchuriki?
Po każdym pytaniu daję mu kilka sekund na reakcję, ale oczywiście nie otrzymuję jej. Sapię ze złości, sama odpowiadając sobie na jedno z nich - nie mam na ciele żadnej rany, nawet najmniejszej blizny, siniaka czy odcisku. Nic co świadczyłoby o moim życiu jako kunoichi, nic co wyjaśniałoby nieustanne osłabienie, szpitalną salkę i nieznane otoczenie.



Rozdział 3: 'Ucieczka'
Przez cały czas walczyłem ze zmęczeniem i starałem się nie zamknąć oczu. Ta walka była jedną z najgorszych w moim życiu.
Chyba straciłem przytomność…
Ocknąłem się, kiedy poszułem, że coś smera mnie po szyi. Otworzyłem szerzej oczy, a po krótkiej chwili obraz stał się bardziej widoczny. Włosy. Różowe włosy, które należały do jednej osoby…
Sakura.
Co ona, do cholery, robiła w takim miejscu? I dlaczego właśnie ochoczo próbowała mnie uwolnić? Zauważyła, że jestem już przytomny, po czym użyła większej siły niż dotychczas. Sznur boleśnie wbił się w moją skórę, prawdopodobnie zostawiając na niej mnóstwo ran.



Rozdział 20: 'Skruszone lody'
Przez chwilę panowała cisza. W następnej już Temari stała przy Gaarze.
- Chodźmy stąd – powiedziała.
Wbrew oczekiwaniom nie mówiła tym samym błagalnym tonem jaki Shikamaru słyszał w Sylwestra. Wypowiedziała te słowa raczej w sposób nie dopuszczający możliwości sprzeciwu.
Ale Gaara nawet na nią nie spojrzał.
- Widzę, że znowu nagabujesz moją siostrę – powiedział.



 Rozdział 5
Widziałam ich wszystkich. Patrzyli na mnie; każdy w inny sposób. Shikamaru prychał ze znudzieniem, Ino dogryzała mi złośliwie, Kiba rzucał zbereźnymi tekstami, Hinata machała do mnie nieśmiało, Chouji wystawiał do mnie paczkę chipsów, abym się poczęstowała… Oni wszyscy patrzyli na mnie tak, jak za dawnych czasów. Naruto uśmiechał się do mnie szeroko, a Sasuke stał na uboczu nieopodal Shino i Sai’a. Naprawdę czułam, jakbym tam była. Tuż obok Ichiraku, gdyż Uzumaki wszystkich tam sprosił. Odwzajemniałam nieśmiało ich uśmiechy, kątem oka spoglądając na Uchihę i jego zimne spojrzenie. Zmieniło się jedno – był tam. Co prawda, taki sam; chłodny, obojętny na otoczenie. Ale tam był i właśnie to było najważniejsze. Nie mogłam go dotknąć, ale widziałam go – zupełnie jak w jednym z moich snów.



Rozdział 2: 'Niewyjaśnione waśnie'
- Po prostu odpowiedz na to pieprzone pytanie - warknął, a ona drgnęła.
Nie mogła zrozumieć, kim był człowiek stojący obok. Jakoś nie mogła tego pojąć. Nie znała go. Znała jego twarz, jego ciało, to kim był kiedyś. Teraz definitywnie stał przed nią ktoś obcy, ktoś nowy. Ktoś, kto fascynował ją swoim władczym zachowaniem. Ktoś, kogo właśnie zaczynała poznawać.
- Nie - odpowiedziała od razu. Zmierzyła go swoim spojrzeniem, chcąc zobaczyć do czego był zdolny. Jak bardzo potrafił być wściekły.



 Rozdział 15: 'Finały (I)'
- Wiesz jest jedna rzecz którą zazdroszczę Tobie i ptakom- odpowiedział spokojnie- jedna jedyna, wiesz co to jest? Wolność...- podsumował Neji. Naruto był zaskoczony tą odpowiedzią.
- Jak to? Nie rozumiem- odpowiedział zszokowany blondas.
- Zawsze mogłeś bawić się z kim chciałeś, jeść co chciałeś, chodzić gdzie chciałeś i co najważniejsze możesz być kim chcesz. Ja natomiast i moja ukochana siostra, urodziliśmy się z losem zaplanowanym. Musze robić to co inni chcą. Nigdy, prze nigdy nie miałem prawa głosu. Muszę być taki jakim widzi mnie w swych planach ojciec- powiedział cicho, jednak Hinata doskonale słyszała słowa brata.

21 lut 2015

537. It is pure

Adres: http://kattingu.blogspot.com/
Autor: ermentiss xo
Kategorie: YahiKona, Akatsuki
Opis: „Nie. Mogę. Oddychać.
Kiedy byłem mały uwielbiałem biegać, a raczej kochałem ten stan, kiedy serce waliło o żebra z taką siłą, jakby błagało o chwilę odpoczynku, w płucach szalał bezlitosny ogień, ale nogi nie mogły się zatrzymać. Wiatr wyciskał z moich oczu łzy, stopy ślizgały się w błocie, a ja w końcu upadałem, krztusząc się, zachłannie nabierając powietrza, w końcu wybuchając dziecinnym, beztroskim śmiechem.
Potem uświadomiłem sobie, że jakkolwiek beznadziejnie to brzmiało, lubiłem ból. Bieganie zamieniłem na inny rodzaj egoistycznego cierpienia. Teraz stwierdzam, że zacząłem po prostu egzystować. I dzięki Bogu, pojawiła się. Chyba była wiatrem, który znów wycisnął z moich oczu łzy, ogniem w moich płucach i w końcu kawałkiem beztroskiego śmiechu.
Znów. Nie. Mogłem. Oddychać.
Ale chyba, jakkolwiek beznadziejnie to brzmi, mogłem to dla Niej zrobić.”

20 lut 2015

536. Najprostsze wyjaśnienie bardzo często bywa właściwe

Adres: siostra-mizukage.blogspot.com
Autor: Loretta Belli
Kategorie: Naruto OC
Opis: On - skryty, arogancki, zarozumiały, egoistyczny i porywczy.

Ona - wybuchowa, bezwzględna, pewna siebie i stanowcza.

Ciąg wydarzeń zmienia ich nie do poznania.

19 lut 2015

Nowe Rozdziały


Rozdział 30: 'Przeszłość.'
To, co mnie ciągnęło nie było z pewnością dobre. Było mroczne i tajemnicze, przeszywające i mrożące krew w żyłach. Jednak z moim upodobaniem do ładowania się w kłopoty nie potrafiłam powstrzymać pokusy. Gdy wybiegłam za mury wioski zatrzymałam się w lesie tuż przed wrotami świątyni, w której znaleziono mnie pierwszego dnia. Zza drzwi biło dziwne jaskrawo błękitne światło. Ciągnięta ciekawością pociągnęłam jedno skrzydło do siebie otwierając je. Jednak, gdy weszłam do środka światła już nie było. – Ktoś tu jest? – Zapytałam niepewnie, rozglądając się niepewnie na wszystkie strony ciemnego pomieszczenia. Wyraźnie czując czyjąś obecność jednak nie była to zwyczajna chakra. Coś innego. Mrocznego. Co gorsza zdawało mi się, że czułam już kiedyś coś podobnego. – Pokaż się. – Nakazałam jednak odpowiedziała mi tylko głucha cisza. Poczułam chłód wiatru na nagim karku. Przeszedł mnie dreszcz. Odwróciłam się gwałtownie w stronę wejścia. W jego progu stała ciemna postać. Oświetlona jedynie bladym światłem księżyca rzucanym z zewnątrz. – Kim jesteś? – Zawołałam starając się ukryć przerażenie, jakie mnie ogarnęło.
- Pytasz mnie, kim jestem? – Zapytał rozbawiony cień. Jego słowa były jak zimny prysznic. Tak znajomy głos i zarazem tak odległy. – Prosiłem byś wróciła. Wystarczy już tej zabawy Mai.
 
 
 
 Rozdział 20: 'Ironia losu'
Shikamaru ponownie odwrócił wzrok i zatkał usta dłonią, powstrzymując odruch wymiotny.
- Czy to naprawdę konieczne, chłopaki? – spytał z wyraźnym obrzydzeniem.
- Tutaj potrzebne są drastyczne środki, stary. – odpowiedział mu rozchihotany Naruto. Właśnie taką robotę lubił. Podczas której każdy słaby duchem uciekał z krzykiem. Uśmiechnął się do Kiby i powiedział: – Dodaj jeszcze tego rogatego.
Kiba z rozkoszą wykonał polecenie i dołożył ogromnego chrząszcza na szczyt sterty.
- Można powiedzieć, że to taka wisienka na torcie. – mruknął z rozbawieniem i obaj z Naruto wydali coś w rodzaju nikczemnego śmiechu złych geniuszy.
Blondyn wziął od niego kawałek płótna ze zgromadzonymi na nim skarbami i wcisnął go do rąk Shikamaru.
- Trzymaj. – rozkazał.
 
 
 
 Rozdział 10
Temari nie zamierzała podważyć jej słów, ale nie przestała jej się bacznie przyglądać.
- No, dobra. To co wynika z twoich obserwacji? Gaara chce się mnie pozbyć z wioski?
Sunami przygryzła nerwowo wargi.
- Nie ujęłabym tego w taki sposób.
Temari syknęła jak rozjuszona kotka.
- Obojętne jak to nazwiesz. Daje mi ważne stanowisko, żebym musiała być na miejscu, bo liczy, że stracę cierpliwość i rzucę tę robotę. Okazuje mi na każdym kroku, że mam same obowiązki, żadnych przywilejów, odsuwa mnie od ważnych spraw, wchodzi mi w kompetencje zajmując się rzeczami, którymi ja powinnam się zajmować, podważa mój autorytet, a to wszystko dlatego…
 
 
 
 Rozdział 17
Coś poruszyło się za oknem. Mignęło w świetle księżyca, który oświetlał część pokoju w rezydencji Kazekage. Szczególnie przykuło to uwagę chłopaka czuwającego nad swoim aniołem. Po raz kolejny tej nocy spojrzał na twarz Haruno, która nie zwiastowała nagłego przebudzenia za sprawą koszmarów. Następnie przerzucił wzrok na jej lewy nadgarstek - znak się nie pojawił. Postanowił rozejrzeć się na zewnątrz. Delikatnie wyswobodził się z objęć dziewczyny i po cichu ruszył w stronę balkonu. Rozejrzał się dookoła, ale nie dostrzegł niczego podejrzanego. Zerwał się silny wiatr i ni stąd, ni zowąd pojawiła się kartka papieru, która przyfrunęła i wylądowała na dłoni czerwonowłosego. Doskonale wiadomo, że przy tak silnym wietrze zwykły świstek papieru nie mógłby tak sam z siebie wlecieć w takie miejsce. Zawsze jest tak, że jeżeli chce się złapać coś fruwającego w powietrzu, to trzeba się na tym nieźle napracować, więc ta sytuacja nie jest normalna. Ktoś za tym stoi. Gaara zdziwiony takim obrotem wydarzeń, rozprostował kartkę i przeczytał jej zawartość: "kolejny". 
 
 
 
Rozdział 21: 'Urodziny(1): Wielka pomyłka'
Itachi odchrząknął głośno, sprawiając, że spojrzenie Sasuke zawędrowało w jego stronę.
– Nie wydaje ci się, że powinniśmy wyjaśnić sobie parę kwestii?
A więc stało się. Sasuke nie bardzo wiedząc, jak zareagować, po prostu posłał mu ponaglające spojrzenie. Itachi przez chwilę przypatrywał się bratu, zastanawiając się, jak rozpocząć tę trudną rozmowę. Mimo paru drobnych sprzeczek, dzisiejszego ranka dogadywali się tak dobrze, że szkoda by było to teraz zepsuć.
– Wiesz… wydaje mi się, że czasem błędnie interpretujemy swoje intencje i przez to nie potrafimy się porozumieć.
– Być może.
– I gdybyśmy sobie przybliżyli parę spraw, patrzylibyśmy na siebie zupełnie inaczej.
– Prawdopodobnie.
– Wcale nie musiałoby to dotyczyć kluczowych spraw. Odnoszę wrażenie, że wystarczyłoby, gdybyśmy powiedzieli sobie parę naprawdę błahych rzeczy, by wszystko się zmieniło.
– W sumie.
Między braćmi zapanowała cisza. Itachi z trudem powiedział to, co leżało mu na sercu. Sasuke zaś tylko potakiwał, co wcale nie było dla niego tak proste, jakby mogło się zdawać. Obaj wpatrywali się obecnie w swoje kubki, czekając, aż głos zabierze ten drugi.
– Sasuke, ja… – wyrzucił z siebie Itachi, tłumacząc sobie, że w końcu jest straszy, a więc mądrzejszy i odważniejszy. – Chciałbym ci powiedzieć, że między mną i…
Wypowiedź bruneta zagłuszył dzwonek do drzwi.
–… nie ma – dokończył pod nosem, po czym z cichym westchnieniem udał się, by sprawdzić kto to.
 
 
 
Rozdział 13. Nowy problem
– Utonął? – zapytał Uzumaki.
Choji pokiwał tylko lekko głową.
– Doszedł prawie na sam środek jeziora. Kiedy oddalił się bardziej, zaczęli go wołać. Niestety, Kankuro wciąż to nakręcało. W pewnym momencie lód pękł. – Choji przełknął ślinę, cały czas spoglądając na swoje stopy. – Zanim nadeszła pomoc, było już za późno.
– Ja pierdolę – wyszeptał Uzumaki, nie odrywając wzroku od kolegi. – Ale to nie była wina Shikamaru…
– Nie była, a jednak kto na jego miejscu nie czułby się winny?
– Masz rację.
Akimichi podniósł się z ławki, dotknął swoich lekko wilgotnych spodni i skrzywił się nieznacznie. Naruto poszedł w jego ślady.

Obserwatorzy